Jeden tłusty posiłek może spowodować, że mózg pracuje gorzej

Fot. Andreas Riedelmeier/Pixabay

Piątkowy wieczór, ulubiona pizza z dowozem, film i święty spokój… brzmi jak plan idealny, prawda? Ale według badań naukowców z University of South Wales, dra Chrisa Marleya i prof. Damiana Baileya, taka „niewinna” uczta może w ciągu kilku godzin osłabić dopływ krwi do mózgu. I to nie jest żart. Mówimy o realnym, mierzalnym efekcie, który w dłuższej perspektywie może zwiększyć ryzyko udaru czy demencji.

Tłuszcze w diecie są potrzebne – dostarczają energii, transportują witaminy, chronią narządy, pomagają utrzymać ciepło. Problem w tym, że nie wszystkie działają na nas tak samo. Nasycone, obecne w tłustych mięsach, serach czy śmietanie, są od lat podejrzewane o negatywny wpływ na serce i naczynia krwionośne. Teraz okazuje się, że ich „zasięg rażenia” sięga też mózgu.

Jak tłuszcz psuje „amortyzację” mózgu

Mózg nie magazynuje dużych zapasów energii. Potrzebuje stałego dopływu krwi, która dostarcza tlen i glukozę. Organizm dba o to dzięki tzw. dynamicznej autoregulacji mózgowej, czyli mechanizmowi, który działa jak amortyzatory w samochodzie, łagodząc wahania ciśnienia krwi, np. przy wstawaniu czy wysiłku fizycznym. Gdy ten system szwankuje, do mózgu może docierać za mało lub za dużo krwi, a to w dłuższym czasie zwiększa ryzyko poważnych chorób.

Dr Marley i prof. Bailey zbadali, co dzieje się po jednym, mocno tłustym posiłku. Do eksperymentu zaprosili 41 mężczyzn – młodszych (18–35 lat) i starszych (60–80 lat). Najpierw zmierzyli sprawność naczyń krwionośnych przed jedzeniem, a potem cztery godziny po wypiciu specjalnego „brain bomba” – koktajlu z bitej śmietany o zawartości 1362 kcal i 130 g tłuszczu, odpowiadającego typowemu fastfoodowi.

Efekt? U wszystkich uczestników naczynia krwionośne gorzej się rozszerzały, co oznaczało gorszą zdolność do stabilizowania przepływu krwi. U starszych badanych ten spadek był o około 10% większy niż u młodszych. Naukowcy przypuszczają, że dzieje się tak m.in. dlatego, że po takim posiłku rośnie poziom wolnych rodników i spada ilość tlenku azotu (związku, który pomaga naczyniom się rozluźniać).

Nie tylko serce, ale i mózg w strefie ryzyka

Choć badacze nie oceniali bezpośrednio wpływu jednego tłustego posiłku na pamięć czy koncentrację, wyniki są jasnym sygnałem ostrzegawczym. Jeśli nawet jeden „fastfoodowy strzał” potrafi osłabić ochronę mózgu, to co dopiero regularne przekraczanie zaleceń? Brytyjskie NHS sugeruje, by mężczyźni nie jedli więcej niż 30 g nasyconych tłuszczów dziennie, zaś kobiety 20 g. Tymczasem podczas weekendowych uczt czy obiadu na mieście łatwo podwoić tę dawkę.

Co gorsza, większość dnia spędzamy w stanie tzw. poposiłkowej lipemii, kiedy poziom tłuszczu we krwi jest podwyższony. To właśnie wtedy, jak sugerują badania, nasz mózg może być szczególnie narażony.

Naukowcy podkreślają, że kluczowe jest ograniczanie nasyconych tłuszczów na rzecz wielonienasyconych, obecnych m.in. w rybach, orzechach i nasionach. Ale przyznają też, że nadal niewiele wiadomo, jak pojedynczy posiłek bogaty w „dobre” tłuszcze wpływa na mózg, ani jak na tłuste dania reaguje kobiecy mózg, który z wiekiem jest bardziej podatny na udar i demencję.

Wniosek? Każdy posiłek to nie tylko kwestia kalorii czy smaku, ale i tego, co dzieje się w naszych naczyniach w ciągu kilku godzin po jedzeniu. A czasem warto zrezygnować z piątkowej pizzy na rzecz czegoś lżejszego. Nie tylko dla serca, ale i dla głowy.

Źródło: The Conversation

Opublikuj komentarz