Fibermaxxing – kiedy zdrowy nawyk staje się przesadą


Błonnik jest naszym sprzymierzeńcem. Wspiera trawienie, pomaga utrzymać prawidłowy poziom cukru we krwi i obniża „zły” cholesterol. Ale w mediach społecznościowych, gdzie moda na zdrowie często wymyka się spod kontroli, narodził się trend o nazwie „fibermaxxing”. Chodzi o celowe, skrajne zwiększanie ilości błonnika w diecie – czasem nawet do 50–100 gramów dziennie, w imię rzekomego „maksymalnego zdrowia”. Dr Lewis Mattin, wykładowca biologii na University of Westminster, ostrzega jednak, że choć błonnik jest potrzebny, jego nadmiar może wyrządzić więcej szkody niż pożytku.

Zamiana zdrowych składników na błonnik

Dr Mattin zwraca uwagę, że idea zwiększania ilości błonnika sama w sobie nie jest problemem – przeciwnie, z powodu przejścia na żywność wysoko prztworzoną wiele osób wciąż je go za mało. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy w pogoni za „idealnym” jelitem ludzie wypychają z jadłospisu inne, równie ważne składniki: białko, zdrowe tłuszcze czy węglowodany złożone. W ich miejsce pojawiają się produkty maksymalnie bogate w błonnik, często w formie proszków lub suplementów. Jak podkreśla wykładowca, brakuje także badań potwierdzających bezpieczeństwo długotrwałego spożywania ponad 40 gramów błonnika dziennie, a już na pewno tak ekstremalnych ilości, jakie promują niektórzy influencerzy.

Więcej wcale nie znaczy lepiej

Skutki nadmiaru błonnika mogą być dalekie od pożądanych. Zbyt szybkie zwiększenie jego ilości, zwłaszcza bez odpowiedniego nawodnienia, grozi wzdęciami, bólami brzucha i zaparciami. Może także zaburzać wchłanianie mikroelementów, takich jak żelazo, oraz makroskładników, które dostarczają energii i budują tkanki. W efekcie organizm, zamiast korzystać, zaczyna cierpieć na niedobory. Owszem, błonnik obniża ryzyko chorób serca, pomaga utrzymać prawidłową masę ciała i wspiera profilaktykę raka jelita grubego. Ale tylko wtedy, gdy jest częścią zróżnicowanej diety.

Jak podkreśla dr Mattin, rozsądny poziom to ten zalecany przez specjalistów – w przypadku dorosłych około 30 gramów dziennie i najlepiej, by pochodził z naturalnych źródeł: pełnych ziaren, warzyw, owoców, orzechów czy nasion. Nie ma nic złego w tym, by stopniowo zwiększać jego ilość (do ilości zgodnych z zalecanymi), ale robienie tego pod dyktando internetowych poradników może skończyć się źle. Moda na „więcej za wszelką cenę” w kontekście błonnika to przykład, jak łatwo z dobrego nawyku uczynić potencjalnie groźny eksperyment.

Źródło:
Dr Lewis Mattin, The 'Fibermaxxing’ Wellness Trend May Pose Health Risks. Here’s Why, The Conversation.

Opublikuj komentarz

W opracowaniu